"Edukacja domowa...po latach" - recenzja Marcina Sawickiego

Szukanie odpowiedniej szkoły, przedszkola, wyższej uczelni zawsze jest wyzwaniem. Zadajemy sobie pytania dotyczące jakości nauczania, wyposażenia pracowni, wyników egzaminów zewnętrznych w wybranych placówkach. Mamy świadomość jako rodzice i uczniowie, jak ważne są to decyzje. Podobnie jest z refleksją nad możliwością podjęcia edukacji domowej. 

Cennym doradcą przed w takiej sytuacji, wydawałaby się osoba sama edukująca dzieci w domu, posiadająca wiele lat praktyki. Dobrze gdyby posiadała kontakty z innymi tak nauczającymi rodzinami. Ważne byłyby jej doświadczenia zetknięcia się z  instytucjami kontestującymi ten model nauczania. Gdyby jeszcze dysponowała narzędziami i danymi naukowymi pozwalającymi na naukową weryfikację zjawiska homeschoolingu, sytuacja byłaby idealna.

Wydaje się, że wszyscy zainteresowani edukacją domową w Polsce, mają możliwość skorzystania z doświadczeń i badań człowieka spełniającego wszystkie z powyżej wymienionych oczekiwań. Pan profesor Marek Budajczak, wraz z żoną, uczył swoje dzieci w domu od roku 1995, wtedy to złożył wniosek do dyrektora szkoły rejonowej o wyrażenie zgody na tę formę realizacji podstawy programowej. Przez kolejne lata nabywał doświadczenie zarówno w pracy z dziećmi, jak i spieraniu się z kolejnymi oświatowymi instytucjami. Poznawał rozwiązania edukacyjne stosowane w świecie, spotykał doświadczonych homeschoolersów, zbierał informacje i dane o edukacji domowej, sam prowadził badania. 

Trzecie, rozszerzone wydanie książki profesora Marka Budajczaka Edukacja domowa … po latach jest znakomitym kompendium wiedzy i doświadczeń związanych z edukacją domową. Szczególnie przydatnymi przy podejmowaniu decyzji wydają się rozdziały III, IV i V. Pierwszy z nich opisuje formalną stronę zjawiska, czyli odpowiada na pytanie; Czy to jest legalne? Dowiadujemy się jak traktowany jest ten rodzaj edukacji w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Polsce i jak zmieniały się w każdym  z tych państw określone przepisy oświatowe. 

Kolejny rozdział dotyczy najczęściej pojawiających się wątpliwości o edukacji domowej. Klasyczny zarzut, to opinia  o braku socjalizacji, zaniku kontaktu dzieci z rówieśnikami, a także o wychowywaniu społecznego egoisty. Kolejny, to utrzymywanie, że brak kompetencji pedagogicznych rodziców skazuje ich pociechy na niemożność opanowania wiedzy i uzyskania odpowiednich umiejętności. Trzeci podważa dydaktyczne efekty takiej formy pracy, stawiając pytania; czy w takiej formie nauka w ogóle może “działać”?. 

Odbierałbym czytelnikom przyjemność lektury, przytaczając w tej recenzji wyniki licznych badań nad uczniami edukacji domowej w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, w krajach gdzie badana grupa jest największa i obserwowana najdłużej. Kluczowy jest fakt, że po  zapoznaniu się z informacjami, wreszcie otrzymujemy argumenty w postaci  wyników badań i  wykonanych analiz. 

Ostatni z wymienionych rozdziałów dotyczy jakości i dynamiki rozwoju zjawiska określanego mianem “edukacji domowej”. Dowiadujemy się tam o motywacjach, danych demograficznych, sposobach pracy i warunkach organizacyjnych, w których ma miejsce nauczanie. 

Oczywiście wszystkim zainteresowanych edukacją jako systemem, uczeniem swoich i cudzych dzieci, a także uczeniem się, bardzo polecam lekturę wszystkich rozdziałów. Jestem przekonany, że książka profesora Marka Budajczaka dostarcza wielu twardych danych, faktów, podaje źródła, na bazie których jest szansa na uzyskania realnego obrazu wymagań, szans i możliwości jakie daje nam edukacja domowa. Pozwala dostrzec jak mocno jest ona zanurzona w naszym cywilizacyjnym “DNA” wolności, pracy, pasji i odpowiedzialności. Zapraszam do lektury.

Edukacja domowa … po latach. Recenzja – e:mi (moznainaczej.edu.pl)

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *