Wywiad z Małgorzatą Olechno - dyrektor szkoły św. Kazimierza Królewicza w Białymstoku

Pani Małgorzata Olechno w 2006 roku ukończyła pedagogikę wczesnoszkolną na Wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu w Białymstoku. Po studiach pracowała jako nauczyciel w Przedszkolu z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Pawła II w Supraślu, gdzie przez dziesięć lat dojrzewała do roli dyrektora szkoły o specyfice edukacji domowej. Prywatnie mama Antoniny, Ignacego i Marii.

Agata Głażewska – szkoła św. Kazimierza Królewicza jest szkołą stacjonarną, niepubliczną, ale posiadającą uprawnienia publiczne i – co ważne – mającą własny program wychowawczy. Czy o tym programie mogłaby Pani opowiedzieć? Co jest dla Państwa najistotniejsze?

Małgorzata Olechno – w Szkole Podstawowej im. św. Kazimierza Królewicza w Białymstoku za główny cel stawiamy sobie kształtowanie i wychowanie zgodne z zasadami wiary i etyki katolickiej w świetle Ewangelii. Proces wychowania dziecka ma ukazywać wartości życia indywidualnego i społecznego, podkreślając syntezę między wiarą, kulturą i życiem. Proponowany przez nas model wychowania ucznia opieramy na Encyklice św. Piusa XI „O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży”. Jego istotą jest harmonijne połączenie trzech społeczności: rodziny, państwa i Kościoła. Każdy element wychowania odgrywa istotną rolę w osiąganiu jak najdoskonalszego celu – jakim jest sam Mistrz – Jezus Chrystus. Szczegółowe cele i zadania opieramy także na nauce św. Tomasza z Akwinu o kształtowaniu cnót. Bardzo bliska i ważna jest postać naszego patrona – świętego Kazimierza Królewicza. Z kolei zajęcia dodatkowe, które proponujemy z podziałem na grupę dziewcząt i chłopców, mają na celu formowanie młodego człowieka do doskonałego wypełniania obowiązków stanu.

A.G. – Jak się zrodził pomysł takiej szkoły? Kto był pomysłodawcą?

M.O. -Myśl, aby założyć szkołę, narodziła się pod koniec 2014 roku z inicjatywy rodzin z Duszpasterstwa Tradycji Łacińskiej w Białymstoku, które edukowały swoje dzieci w formie homeschoolingu, lecz w różnych szkołach. Rodzice czuli potrzebę stworzenia miejsca, w którym będą mieli także wsparcie duchowe. Postanowiliśmy odpowiedzieć na to zapotrzebowanie. Duszpasterstwo mieści się w budynku dawnej szkoły, więc siedziba już była. W ciągu sześciu miesięcy spełniliśmy wszystkie wymogi formalne i doprowadziliśmy do wpisania szkoły do rejestru placówek niepublicznych. 1 września 2015 roku zabrzmiał pierwszy dzwonek i rozpoczęła się nasza historia.

A.G. -Szkoła jest otwarta na rodziny edukacji domowej. Jakie plusy tego typu nauczania Pani widzi?

M.O. – specyfiką szkoły jest edukacja domowa. Dzięki szkole poznaję bardzo dużo ciekawych rodzin i poprzez rozmowy, moje obserwacje odkrywam nowe korzyści, jakich można doświadczyć, ucząc swoje dzieci w domu. Pierwszą wartością jest prawo do wypracowania sposobu uczenia się najlepszego dla swego dziecka. Rodzice, rozpoczynając edukację domową, robią założenia, ale bardzo często codzienne doświadczanie nauki w domu weryfikuje plany. W edukacji domowej nie ma gotowych scenariuszy, owszem rodzice bazują na wzajemnych doświadczeniach, lecz każdy rodzic i dziecko musi odkryć, czym jest dla niego nauka poza szkołą. 

Kolejny plus – edukacja domowa stwarza wiele możliwości do zdobywania wiedzy. Uczyć się można w każdym miejscu: w muzeum, kinie, sklepie, w kuchni, podróżując w czasie wakacji, spacerując po lesie,… wszystko zależy od wyobraźni, chęci i zainteresowań. W proces edukacji domowej angażują się całe rodziny. Najczęściej uczy matka, czasem ojciec, często też dziadkowie, ciocie, znajomi, sąsiedzi. To bardzo zbliża do siebie różne osoby.  Edukacja w domu daje rodzinie możliwość częstego bycia razem. W obecnych czasach, pełnych pośpiechu jest to bardzo cenne.

Kolejna korzyść to tzw. dobry moment na naukę. Na przykład rodzic zaplanował naukę ułamków, a tymczasem dziecko nie potrafi nawet przez minutę skupić się nad matematyką, ponieważ nie może w tym momencie oderwać się od książek historycznych. Właśnie obejrzało film o średniowieczu i tak jest zafascynowane tematem, że musi dowiedzieć się wszystkiego o tej epoce, aby zaspokoić swoją ciekawość. Wtedy na przykład przez tydzień skupia swoje zainteresowanie na średniowieczu, a dobry moment na ułamki może poczekać. W szkole uczeń nie ma takiej możliwości.

Poza tym w domu uczniowie szybciej opanowują materiał z poszczególnych przedmiotów, nie potrzebują na każdy z nich 10 miesięcy. Dzięki temu mają więcej czasu na własne zainteresowania i pasje. Owszem, są uczniowie, którzy podchodzą do egzaminów w maju albo nawet czerwcu. Taka możliwość również istnieje. Decyzje o termiach egzaminacyjnych pozostawiamy rodzicom.

Obserwujemy też z nauczycielami, że dzieci uczące się w domu są spokojniejsze, a jednocześnie odważne. Nauka w najbliższym otoczeniu zapewnia im bowiem poczucie bezpieczeństwa.

A.G. – W jaki sposób wspieracie rodziny edukujące w domu?

M.O. – organizujemy przez cały rok szkolny jak najszerszy proces wspierania uczniów i rodziców poprzez konsultacje metodyczne z nauczycielami z poszczególnych przedmiotów egzaminacyjnych, które przybierają różne formy – spotkań warsztatowych, lekcji powtórzeniowych, wykładów, dyskusji. Wypożyczamy podręczniki i zapewniamy zeszyty ćwiczeń. Nasi nauczyciele są do dyspozycji w formie stacjonarnej i zdalnej, w zeszłym roku szkolnym uruchomiliśmy w szkole platformę e-learningową. Proponujemy zajęcia dodatkowe w szkole: religię, język angielski i język łaciński. Chętnych zapraszamy na zajęcia świetlicowe, w szkole działa też teatr oraz chór dziewczęcy.

Ponadto uczniom naszej szkoły umożliwiamy udział w zewnętrznych konkurach przedmiotowych. Staramy się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom rodziców.

A.G. – Jak wygląda rekrutacja do Państwa szkoły? Jakie warunki muszą spełnić rodzice, żeby zapisać do niej swoje dzieci uczone w trybie edukacji domowej?

M.O. – jeśli wymogi formalne są spełnione i zanim zostanie wydana decyzja administracyjna zezwalająca na odbywanie obowiązku szkolnego poza szkołą, zapraszam rodziców wraz z dzieckiem na rozmowę, aby poznać rodzinę, która zobowiązuje się samodzielnie kształcić swoje dziecko. Wyjaśniam zasady funkcjonowania szkoły, staram się rozwiewać wątpliwości, odpowiadamy wzajemnie na stawiane pytania. Rodzice bardzo częstą mają obawy, czy podołają zadaniu, które sobie stawiają. Opowiadam wtedy o doświadczeniach różnych rodzin, które już mogłam poznać, o spostrzeżeniach nauczycieli pracujących w szkole, o moich obserwacjach. Lecz nie ma jednego scenariusza na edukację domową, ile rodzin w naszej szkole tyle różnych praktyk. Zawsze poruszany jest temat egzaminów klasyfikacyjnych, dokładnie przedstawiam zasady ich organizowania i przeprowadzania. Egzaminy budzą najwięcej emocji i pytań.

A.G. – A jak one przebiegają?

M.O. – egzaminy klasyfikacyjne czekają w każdym roku szkolnym na uczniów, którzy chcą otrzymać promocję do klas programowo wyższych. Terminy ustalamy z każdą rodziną indywidualnie, a dla mniej zdecydowanych przygotowujemy grafik. Egzaminy staramy się dostosować do potrzeb i możliwości indywidualnych naszych uczniów. Mają oni możliwość zdawania egzaminów w ciągu całego roku szkolnego, lecz przeważanie odbywają się one od kwietnia do połowy czerwca. Staramy się zapewnić przyjazną atmosferę, aby zniwelować stres zdających i ich rodziców. Egzaminy mają formę pisemną i ustną, a rodzic może być obserwatorem w czasie egzaminu swojego dziecka.

A.G. – Jakie wyniki mają dzieci edukacji domowej?

M.O. – około 85% naszych uczniów osiąga bardzo wysokie wyniki otrzymując świadectwa z wyróżnieniem. Rodzice, podejmując decyzję o rozpoczęciu edukacji domowej, są świadomi uzdolnień i możliwości swoich dzieci. Zdecydowanie łatwiej uczyć dziecko w domu, wiedząc, że jest zdolne i chętne do samodzielnej pracy. Jednak do edukacji domowej przychodzą także uczniowie, którzy mają trudności w zdobywaniu i przyswajaniu wiedzy. Rodzice podejmują wtedy podwójny trud. Staramy się szczególnie wspierać takie rodziny. Obserwujemy wraz z nauczycielami ogromne poświęcenie, zaangażowanie rodziców w przygotowanie swoich dzieci do egzaminów. Rodzice są świadomi i często ten temat powtarza się w naszych wspólnych rozmowach, że oceny nie zawsze są najważniejsze. W szkole oceny uczniów też często nie odzwierciedlają poziomu wiedzy ucznia. Dla większości dzieci i ich rodziców edukacja domowa to coś więcej niż tylko nauka i oceny.

więcej o tej niezwykłej szkole można poczytać w książce “Edukacja domowa jako styl życia”. “Edukacja domowa jako styl życia. Wydanie drugie, poszerzone”. Agata Głażewska – Iosephicum

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *